Czy Niemcy mogą rościć sobie prawa do odnalezionego w Wałbrzychu pociągu?

Piotr Żuchowski, Sekretarza Stanu w Ministerstwie Kultury i Generalny Konserwator Zabytków potwierdził, że znalazcy "złotego pociągu" precyzyjnie wskazali miejsce jego ukrycia. Zasugerował też, że ten pancerny pociąg może zawierać cenne przedmioty, bowiem tylko takimi specjalnymi pociągami Niemcy przewozili dzieła sztuki, kruszce, inne wartościowe przedmioty. Minister jako jeden z nielicznych widział zdjęcie pociągu wykonane przy pomocy georadaru. Cały skład mający około 150 metrów, może być zabezpieczony materiałami wybuchowymi. Z uwagi na rangę tego odkrycia, a także interes naszego państwa wiele niezwykle ciekawych informacji nie może zostać podanych do publicznej wiadomości. Pojawiają się za to istotne pytania: Czy strona niemiecka może wysunąć roszczenia do odnalezionego skarbu? Czy rząd niemiecki ma do niego jakieś prawo? Czy może nam grozić utrata tego znaleziska i jego potencjalnej zawartości?

Pojawia się coraz więcej sensacyjnych doniesień dotyczących wartości tego skarbu. Dziś minister Żuchowski podczas konferencji podał niezwykle ciekawy fakt: znalazcy o skarbie dowiedzieli się od pewnej osoby, która na łożu śmierci wyjawiła, gdzie ukryty jest ten pociąg.  Przekazała im także mapę. Oczywiście możemy się domyślać, że nie była to osoba przypadkowa. Co znalazło się w oficjalnym zgłoszeniu, które zostało między innymi przez panią przygotowane?

Małgorzata Sosnowska: dr prawa, radca prawny:  W przygotowanym przez nas zgłoszeniu jest pociąg pancerny z czasów II wojny światowej z zawartością przemysłową, a także kruszce szlachetne. Znalazcy mają swoje ustalenia, weryfikowali to. Na konferencji prasowej w Wałbrzychu wskazano miejsce, lokalizację tego skarbu. Prezydent Wałbrzycha zlecił wizję lokalną. Została już przeprowadzona i potwierdzono na 100 proc. miejsce tego znaleziska. Teraz rozpoczną się działania, by ten pociąg wydobyć. Na razie przygotowywana jest procedura, powiadomione zostały stosowne służby.

Jeżeli okaże się, że ten pancerny pociąg nie jest pusty, są tam jakieś materiały, kruszce, to jaki jest status tego znaleziska

Powołując się na ustawę o rzeczach znalezionych, gdzie mamy podział na rzeczy znalezione, co do których znalazca wie, kto jest uprawniony do odbioru i zna miejsce pobytu takiej osoby i takie rzeczy, co do których znalazca nie ma informacji, kto jest uprawniony do odbioru lub nie zna miejsca pobytu takiej osoby, to sam pociąg należy do Skarbu Państwa.

A jego potencjalna zawartość?

Może zachodzić taka sytuacja, że te rzeczy będą mieściły się w pojęciu mienia opuszczonego. Na mocy dekretu z 1946 r. to będzie majątek ruchomy, który został w związku z wojną z 1 września 1939 roku utracony i go po prostu nie odzyskano. I w tej sytuacji, w drodze tzw. przemilczenia prawa nabywa Skarb Państwa lub inne podmioty tam wskazane z upływem pięciu lat od końca roku kalendarzowego, w którym wojna została ukończona, tak to jest uregulowane. Ale dopóki nie znamy tych przedmiotów to nie możemy jednoznacznie tak o tym przesądzać.

Czy strona niemiecka może wysunąć jakieś roszczenia wobec tego znaleziska?

W zależności od tego, co tam zostanie odkryte mogą się pojawić roszczenia ze strony niemieckiej, na przykład gdyby się okazało, że tam są dzieła sztuki.

Ale one musiałyby pochodzić z prywatnych kolekcji i musieliby się zgłosić spadkobiercy, bo przecież  do dzieł sztuki, które na polecenie Himmlera były konfiskowane z europejskich zasobów muzealnych bądź pochodziły ze zbiorów kolekcjonerów, Niemcy nie mają żadnych praw?

Tak, oczywiście.

Gdyby okazało się, że tam są cenne kruszce, na przykład złoto, to strona niemiecka też nie może rościć sobie do tego żadnych praw? Czy sprawa zaczyna się komplikować?

Gdyby wykazano jednoznacznie, że jest to majątek III Rzeszy to oczywiście żadne roszczenia nie są uprawnione. Mamy dekret na podstawie którego to przeszło z mocy prawa. I nawet gdyby rząd niemiecki wysuwał roszczenia ze względu na dużą wartość tego skarbu, to nie żadnych podstaw prawnych w ustawodawstwie polskim, które dawałoby im możliwość, by to odzyskali.

Rząd niemiecki może jednak nie respektować tego dekretu, może powoływać się na zapisy prawa międzynarodowego?

Tak. Były takie przypadki, że Niemcy powoływali się na przepisy prawa międzynarodowego, kiedy domagali się restytucji majątku przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. I w tym przypadku powinniśmy brać pod uwagę, że mogą postępować podobnie, wykorzystując właśnie zapisy prawa międzynarodowego, które mogą interpretować na swoją korzyść w potencjalnym sporze dotyczącym tego skarbu, a przede wszystkim prawdopodobnie zdeponowanych tam wartościowych rzeczy.

Zobacz więcej:

http://wiadomosci.onet.pl/kraj/czy-niemcy-moga-roscic-sobie-prawa-do-odn...

Czytaj także: 

Kim są "łowcy skarbów", którzy wpadli na trop zaginionego na Dolnym Śląsku pociągu?

http://wiadomosci.onet.pl/wroclaw/kim-sa-lowcy-skarbow-ktorzy-wpadli-na-...