O Nepalu już zapomniano

Tydzień temu Nepal znowu nawiedziły wstrząsy wtórne. Nepalczycy wciąż żyją w strachu. Pomimo wsparcia wielu organizacji pomocowych w wielu dystryktach nadal panuje chaos. Dochodzi też do przestępstw. Pracownicy UNICEF dostają sygnały o próbach handlu dziećmi, organizowaniu nielegalnych adopcji.

Minął tydzień od kolejnego wstrząsu wtórnego w Nepalu. Które dystrykty ucierpiały najbardziej? Co tam się teraz dzieje?

Marek Krupiński, Dyrektor Generalny UNICEF Polska http://www.unicef.pl/nepal

Wstrząs wtórny miał siłę 7,3 w skali Richtera. Służby działające tam na miejscu były zaskoczone, ponieważ ostatnie badania nie wskazywały na możliwość wystąpienia wstrząsów wtórnych. A jednak wystąpiły. Przyroda jest nieprzewidywalna.

Według danych jakie UNICEF posiada zginęło 65 osób, a 1200 osób zostało rannych. Niestety to są dane szacunkowe, wiele wskazuje na to, że biorąc pod uwagę zasięg i zniszczenia w rejonie Dolakhi ofiar i rannych może być dużo więcej. W regionie pojawiły się liczne osuwiska ziemi. Została zablokowana główna droga, nie ma prądu, nie ma łączności telefonicznej. UNICEF na bieżąco prowadzi tam działania.

Mocno został też zniszczony rejon Sindhupalchok, który już w kwietniu bardzo ucierpiał. Niestety jest tam dużo ofiar. Zapanowała ogromna panika wśród lokalnej społeczności. Nasi pracownicy organizują namioty dla rodzin, miejsca dla dzieci. Ci ludzie nie mają do czego wracać, a nawet gdyby mieli, to nie chcą. Obawiają się kolejnych wstrząsów. Wolą spać na otwartej przestrzeni. Helikoptery zrzucają im niezbędne rzeczy.

Dzieci, które zostały sierotami pozostają pod opieką pracowników UNICEF?

Tak. W całym regionie dotkniętym trzęsieniem podwoiliśmy liczbę Miejsc Przyjaznych Dzieciom w tymczasowych obozach. W tych miejscach przebywa w tej chwili ponad 5300 dzieci. Są tam rejestrowane, tam bawią się, tam też prowadzone są z nimi zajęcia z psychologami. Dzieci, które zostały rozdzielone z rodzicami, a nie mają krewnych, są pod stałą opieką. Uruchomiliśmy procedury poszukiwania ich rodziców.

Czy do pracowników UNICEF docierają sygnały o próbach handlu dziećmi, organizowaniu nielegalnych adopcji? O innych nadużyciach?

Tak. Przy takich tragediach, w tak biednych regionach świata zawsze dochodzi do nadużyć. Wojsko stara się te sytuacje na bieżąco rozwiązywać, chronić ludzi. Nasz kolega z biura w Katmandu opowiadał nam, że dochodzi do napaści na tle seksualnym na młode dziewczyny, samotne kobiety. Nocą szabrownicy przeszukują ruiny domów, sklepów. Mamy też sygnały o próbach handlu, porywania dzieci, o organizowaniu nielegalnych adopcji. Dlatego tak ważne dla UNICEF są wszystkie strefy w obozowiskach dla dzieci – Miejsca Przyjazne Dzieciom, tylko tam tak naprawdę możemy im zapewnić bezpieczeństwo. Blisko obozowisk pojawiają się obcokrajowcy, podszywają się pod pracowników różnych organizacji, obiecują, że chcą dać szczęście sierotom, że trafią do dobrych domów. Pracownicy UNICEF przestrzegają nepalskie rodziny, by nie godziły się na tego typu praktyki.

Z danych publikowanych na stronie UNICEF wynika, że w Nepalu co godzinę rodzi się 12 dzieci.

Tak. Dzieci te rodzą się bez dostępu do podstawowej opieki medycznej. Sytuacja tych matek jest trudna. Sam poród w takich warunkach, przy zagrożeniu epidemiologicznym, które wciąż tam występuje, nie jest łatwy. Dodatkowo wystąpić mogą przecież różne komplikacje okołoporodowe. W Nepalu już wcześniej śmiertelność wśród dzieci była wysoka z powodu braku dostępu do podstawowych świadczeń. Pracownicy UNICEF dokładają starań, aby pomóc tym kobietom. Organizują szpitale polowe, gdzie kobiety są umieszczane na czas porodu, a po wypisaniu ze szpitala są przenoszone z dziećmi do innych namiotów medycznych. Wiele z nich jest po operacji cesarskiego cięcia, są problemy z karmieniem, pojawiają się różne dolegliwości. Matki dostają suplementy, witaminy – kwas foliowy, żelazo. Pracownicy UNICEF przekazują im też wyprawki, ubranka dla dzieci. Musimy reagować na bieżące potrzeby w tych okropnych warunkach.

Lokalni pracownicy, których UNICEF zatrudnia dołączyli do zespołu szybkiego reagowania, ponieważ w takich sytuacjach są stosowane wypracowane na podstawie doświadczeń z innych miejsc dotkniętych kataklizmami - ścisłe procedury postępowania: ratowania życia, selekcji i oceny, gdzie, komu i jakiej pomocy należy udzielić.

Dla UNICEF bardzo ważna jest pomoc udzielana dzieciom, skupiamy się na ich edukacji w tych niezmiernie trudnych warunkach. Działamy w Nepalu od dwudziestu pięciu lat. W latach 90. ponad 64 proc. dzieci było objętych obowiązkiem edukacji. Teraz, przed trzęsieniem ziemi, w szkołach uczyło się już blisko 90 proc. dzieci. Będziemy walczyć, aby te dzieci nadal mogły się uczyć.

Niemal milion dzieci w Nepalu może nie wrócić do swoich szkół, 24 tysiące sal lekcyjnych uległo zniszczeniu.

Tak. Są też takie regiony, gdzie szkoły nie zostały całkowicie zniszczone, ale są wykorzystywane w tym najpotrzebniejszym celu: służą ludziom, by mogli się schronić przed zimnem, deszczem. Szkoły organizujemy w namiotach. Dzieci dostają takie „szkoły w pudełkach” – najpotrzebniejsze przybory: zeszyty, kredki, kubki, długopisy. Zwykła ekierka z takiej paczki, jak mówią nasi pracownicy, dostarcza tym dzieciom wiele radości. Po tej tragedii, w której straciły wszystko, mają w końcu coś swojego. To jest bardzo ważne, by mogły poczuć się bezpiecznie, wrócić do normalnego w miarę rytmu dnia, gdzie większość czasu spędzają w szkole.

 

Czy nadal jest problem z dostępem do wody? Czy wciąż występuje zagrożenie epidemiologiczne?

W dystrykcie Lalitpur, gdzie przebywa ponad 90 tysięcy ludzi, jest już w tej chwili dostęp do czystej wody. W innych miejscach nadal ludzie korzystają z zestawów sanitarnych. Rozdajemy wodę w butelkach, tabletki do jej uzdatniania, środki czystości.

Ludzie chcą wracać do swoich zniszczonych domów, odbudowywać je?  Czy po tych wtórnych wstrząsach sprzed tygodnia raczej chcą wyjechać?

Połowa społeczności chce zostać. Musimy pamiętać, że to są wielopokoleniowe rodziny i ci najstarsi ludzie nie chcą na stare lata szukać nowych domów. Ale jest też bardzo duża grupa, niemal druga połowa mieszkańców, którzy chcą przenieść się gdzieś do swoich krewnych, do miejsc wyżej położonych w górach, bezpieczniejszych według nich.

Zginęło ponad 8 tysięcy osób, a blisko 18 tysięcy zostało rannych. Ten bilans - mamy takie informacje -  może być celowo zaniżony przez nepalski rząd, by nie epatować tą tragedią, uspokoić Nepalczyków. Nie możemy tego jednak jednoznacznie potwierdzić.

Ludziom nadal brakuje poczucia stabilizacji, spokoju. Wciąż boją się, że trzęsienie może wrócić, znowu rujnować ich kraj. To jest dla Nepalczyków ogromna trauma. Skala tej tragedii jest niewyobrażalna, to jest dużo większy kataklizm niż ten na Haiti. Kiedy oglądamy zdjęcia, które na bieżąco dostajemy z różnych dystryktów, dopiero wtedy uświadamiamy sobie, jak wiele pracy trzeba będzie włożyć w to, by odbudować miasta, te wioski. Przed rządem Nepalu, organizacjami pomocowymi kilka lat naprawdę ciężkiej pracy. Wszystko leży w gruzach. W trudno dostępnych miejscach, wioskach naprawdę nie będzie łatwo prowadzić takich prac, to wielkie wyzwanie.

Pomoc bieżąca, konieczna zaraz po kataklizmie to jedno. Przygotowujemy się teraz do pomocy długofalowej, są opracowane już specjalne programy. Cały czas prowadzimy zbiórkę pieniędzy. Dużo Polaków wciąż wpłaca pieniądze. Mamy też pozytywny odzew z korporacji, które dla Nepalczyków przekazały ostatnio kwoty od 40 do 100 tysięcy zł. Na koncie UNICEF w Polsce mamy już ponad 2 mln zł.

Pomagają też polscy himalaiści.

Tak. Wspaniale zareagowali, są niesamowicie wrażliwi i solidarni. Wiele razy tam byli, potrafią to zrozumieć.

Tak, z Nepalczykami mają szczególne relacje, przyjaźnią się z Szerpami.

Ważne jest – i to robi środowisko polskich himalaistów – by pokazać im, że o nich pamiętamy i ich nie zostawimy. Ci ludzie nie powinni mieć takiego poczucia, że kiedy było dobrze, to wspinacze i turyści przyjeżdżali, a teraz po tej katastrofie przeniosą się w inny rejon świata. W Poznaniu środowisko himalaistów na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza przygotowało wczoraj specjalny dzień poświęcony sytuacji w Nepalu. Pokazanie gestu solidarności, naszej empatii jest dla Nepalczyków bardzo ważne. Tydzień temu rozmawiałem z naszym kolegą, który jest tam na miejscu i on mówił, że spotyka się z ogromną sympatią ze strony Nepalczyków. Nie mają nic, a i tak dzielą się czym mogą, częstują herbatą, kawą, są bardzo serdeczni.

Żyją z turystyki wysokogórskiej i trzeba zrobić wszystko, by znowu mogli się z tego utrzymywać. Dla większości z nich to przecież jedyne źródło dochodu.

Oczywiście. W naszych programach, jak i innych organizacji pomocowych chcemy skupić się też na takiej pomocy, by ci ludzie mogli jak najszybciej wrócić do swoich zajęć, zaczęli zarabiać. Ta długofalowa pomoc z jednej strony będzie polegać na odbudowaniu infrastruktury miast, wiosek, a z drugiej, by zapewnić Nepalczykom powrót do pracy. UNICEF będzie się też oczywiście zajmował realizacją programów edukacyjnych dla dzieci. Chcemy odbudować szkoły, rozpocząć proces kształcenia nowych nauczycieli. Mamy plan, by przez kilka lat na takie cele zbierać pieniądze. Będziemy cyklicznie publikować raporty dotyczące wydatkowania tych funduszy.

Media już zapomniały o Nepalu, a przecież osiem dni temu były tam kolejne wstrząsy, zginęli ludzie.

Żyjemy w czasach, w których media ekscytują się tylko najbardziej ekstremalnymi wydarzeniami. Wczoraj oglądałem serwisy informacyjne i w ani jednym nie było żadnej informacji o aktualnej sytuacji w Nepalu. A tam ludzie swoim rękami odgruzowują domy, wielu z nich pod tymi gruzami straciło swoich najbliższych. Dochodzi do nadużyć, zagrożone są dzieci. Nadal panuje też chaos, rząd nepalski nie ma wypracowanych procedur zarządzania w sytuacjach kryzysowych. Nepalczycy jeszcze przez kilka lat będą potrzebować naszej pomocy.

Na koniec proszę pozwolić skierować te słowa do czytelników i naszych Darczyńców - i bardzo podziękować za niesamowite zaangażowanie Polaków, którzy na pomoc Nepalczykom przekazali już niemal 2 mln złotych. Bardzo im za to dziękuję.  Apeluję też – nie zapominajmy o Nepalu. Teraz, niemal miesiąc po tragedii, ekipy telewizyjne już wyjeżdżają z Katmandu. My zostajemy i będziemy działać tam tak długo, jak będzie to konieczne. Nadal prosimy o wsparcie, bo będzie ono potrzebne jeszcze przez wiele miesięcy. Za chwilę w Nepalu zaczyna się pora monsunowa – dla dzieci i ich rodzin mieszkających w tymczasowych obozach może być śmiertelnym zagrożeniem w postaci chorób zakaźnych, w tym cholery. W miejscach, które najbardziej ucierpiały mogą wystąpić osuwiska, może dojść do kolejnych zawalisk.

Dziękuję za rozmowę.

Każdy, kto chce pomóc, może wpłacić darowiznę na stronie http://www.unicef.pl/nepal lub wysłać SMS o treści „NEPAL” pod numer 7245 (2,46 PLN).